Uchodźcy i inni Niemcy

Myślę, że nie będę odosobniony jeżeli stwierdzę, że w minionym roku tematem najbardziej podgrzewającym emocje była migracja. Wraz z nią pojawiły się, w kręgu zainteresowania społeczeństwa polskiego, takie pojęcia jak uchodźcy i uchodźczynie, osoby wyznające islam. Potem PiS wygrał wybory. Temat uchodźców zszedł na dalszy plan. Jednak ostanie wydarzenia w Niemczech spowodowały, że znów w debacie publicznej pojawił się temat uchodźców. Nadal towarzyszą temu emocje. Spróbujmy jednak przyjrzeć się faktom i spróbować odpowiedzieć co zrobić by podobne zdarzenia nie miały miejsca.

Na wstępie najważniejsza rzecz. Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla napaści, jakie były dokonywane w noc sylwestrową w Kolonii i innych miastach. Sprawcy powinni być złapani i odpowiednio ukarani. Obojętnie jakiej są narodowości i jaką wyznają religie. Stanowczo należy sprzeciwić się temu co powiedziała burmistrz Kolonii, która sugerowała, że kobiety powinny odpowiednio się zachowywać i nie prowokować. Tutaj musi paść stanowcze nie wobec takiego przekazu. Nie można przestępstw tłumaczyć różnicami kulturowymi. Nie znam kraju, w którym gwałt czy przemoc wobec kobiet byłyby akceptowane (oczywiscie nie możemy zapomnieć o przyzwoleniu społecznym na pewne zachowania, czy też deprecjonowaniu kobiet w niektórych społecznościach). Gwałty czy molestowanie są potępiane w każdej religii, w tym w islamie, który wśród części polskich komentatorów jest odpowiedzialny za postępowanie osób „pochodzenia arabskiego lub północnoafrykańskiego". Sami migranci przerażeni są wydarzeniami jakie miały miejsce w Kolonii.

Zastanawiałem się skąd opieszałość policji oraz „zmowa dziennikarzy” by nie pisać o tym. Zapewne zadziałał mechanizm tzw. politycznej poprawności o której szkodliwości pisałem kilka lat temu. Jednak czy nie stąd też, że do tego typu zdarzeń dochodzi na każdej większej imprezie masowej? Na Octoberfest statystycznie dochodzi do 10 gwałtów (taka liczba zostaje zgłoszona, więc faktyczna liczba może być większa). Akty molestowania seksualnego nie są zgłaszane. Ochrona nie reaguję na zaczepki słowne, czy molestowanie. Nie jest to jedyny przypadek. Do gwałtów dochodziło również na imprezach w Szwecji, USA, czy Anglii. Oczywiście skala zjawiska jest dużo wyższa niż podają statystyki. Bardzo rzadko zgłaszana jest agresja słowna, molestowanie.

Dlaczego, więc nie mieliśmy ogólnoeuropejskiego oburzenia, że kobiety narażone są na przemoc seksualną na tego typu imprezach? Różnica jest taka, że w przekazie medialnym pojawili się mężczyźni „pochodzenia arabskiego lub północnoafrykańskiego". Mamy więc idealnego wroga. Kogoś z zewnątrz, zagrażającego naszemu bezpieczeństwu. Wroga którego możemy też łatwo separować (deportować, nie wpuszczać na teren UE).

Jak to wygląda w Polsce? Zgodnie z danymi z raportu Bezpieczeństwo kobiet na imprezach masowych 37% osób biorących udział w ankiecie doświadczyło sytuacji naruszającej ich bezpieczeństwo, 55% zaś było świadkiem takiego wydarzenia. Wśród mężczyzn dominowały bójki, zaczepki (bez podtekstu seksualnego), u kobiet dominował aspekt molestowania seksualnego, od niechcianych propozycji i komentarzy, przez kontakt fizyczny (obmacywanie, poklepywanie) po próby gwałtu.
Jeszcze bardziej przerażające są wyniki badania Fundacji Ster. Wynika z nich, że 87% kobiet deklaruje, iż doświadczyły jakiejś formy molestowania, 23% doświadczyła próby gwałtu, a 22% gwałtu. Narzekający na brak reakcji niemieckich służb powinni zainteresować się tymi danymi – 67% dochodzeń prokuratorskich dotyczących przemocy seksualnej w Polsce zostaje umorzonych na etapie śledztwa. 84% kobiet doświadczyła gwałtu ze strony swego partnera (obecnego lub byłego).

Dzisiejsi obrońcy praw kobiet, jeszcze niedawno bagatelizowali podobne zachowania wśród białych katolików w Polsce. Rafał Ziemkiewicz jeszcze niedawno stwierdził: „No cóż, kto nigdy nie wykorzystał nietrzeźwej niech pierwszy rzuci kamieniem” czy Łukasz Warzecha „Dla każdej szanującej się kobiety jest jasne, że nie chodzi się po ulicy z gołym biustem, jak to uczyniła część uczestniczek "Marszu Szmat" oraz – ogólnie rzecz biorąc – że szanująca się kobieta nie ubiera się jak dziw.” Oczywiście obaj panowie nie bronią tymi słowami osób „pochodzenia arabskiego lub północnoafrykańskiego".

Podstawowym problemem jest nierówne traktowanie migrantów. Nie możemy ani idealizować, ani twierdzić, że za całe zło tego świata odpowiedzialni są migranci. Wystarczy trzeźwa ocena sytuacji. Uchodźcy są takimi samymi ludźmi, jak rdzenni Europejczycy. Wyobraźmy sobie sytuację, że cały Olsztyn musi się ewakuować. Wszyscy mieszkańcy. W grupie tej znajdziemy lekarzy, profesorów, ale też zwykłych bandytów. Oczywiście osób łamiących prawo jest pewnie kilka procent, większość osób chce spokojnie żyć, pracować, uczyć się. Podobna sytuacja ma miejsce w przypadku uchodźców. Wśród nich są osoby różnej narodowości, religii, płci, o różnym doświadczeniu życiowym. Są też osoby, które będą naruszać prawo, ale robiły by to również w kraju swojego pochodzenia. Często pojawia się twierdzenie, że Europejki można molestować czy gwałcić ponieważ cudzoziemcom pozwala na to religia czy obyczaje. Na placu Tahrir w Egipcie dochodziło do gwałtów, molestowania kobiet – muzułmanek, egipcjanek. Religia, pochodzenie nie miały znaczenia. Przemoc wobec kobiet jest więc niestety problemem międzynarodowym. Nawet jeśli w europejskich miastach nie będzie ani jednego mężczyzny „pochodzenia arabskiego lub północnoafrykańskiego" problem nie zniknie.

Muszą więc powstać konkretne rozwiązania dotyczące przeciwdziałania przemocy wobec kobiet na imprezach masowych. Władze Niemiec skupiły się na migrantach, ponieważ dość łatwo jest tutaj o działania, takie jak deportacja (nawet w przypadku tylko postawienia zarzutów, co już budzi obawy, bo co z fałszywymi oskarżeniami takimi jak w Lublinie?). Co jednak z „rdzennymi mieszkańcami” Niemiec (czy Polski) dokonujących takich czynów?
Trwa ładowanie komentarzy...