Akcja "przyjęcia chrześcijan z Syrii" - coraz więcej wątpliwości.

Wczoraj opublikowałem tekst „Popieram przyjęcie do Polski prześladowanych w Syrii niebieskookich". Popełniłem w nim jednak jeden błąd: zakładałem dobrą wolę organizatorów akcji. Wydawało mi się, że pewne założenia zmierzające do segregacji osób potrzebujących pomocy są niezamierzone i przypadkowe. Niestety, organizacje stojące za petycją: Fundacja Estera i Stowarzyszenie Europa Przyszłości, nie ukrywają, że uważają islam za zagrażający, a przynajmniej budzący niepokój.

Fundacja Estera postawiła sobie za cel, między innymi, pomoc chrześcijanom mieszkającym w Syrii. Cel szczytny, biorąc pod uwagę bestialstwa jakie mają miejsce w tym kraju. Już tutaj pojawia się jednak pytanie: a co z innymi osobami z Syrii potrzebującymi pomocy? Nie zauważalne jest również to, że w Syrii nie walczą tylko osoby związane z tzw. Państwem Islamskim, ale też siły rządowe prezydenta Assada, dokonujące równie straszliwych zbrodni.
Niestety na stronie opisującej fundację znajduję się takie oto sformułowanie: „Wiele osób uważa, że rosnąca populacja muzułmanów może prowadzić do przejęcia władzy w krajach europejskich przez Islamistów. Większym zagrożeniem niż przejęcie władzy przez ugrupowania islamskie jest to, że wśród dużych populacji muzułmańskich w Europie, rekrutacje prowadzą radykałowie i terroryści. Kraje Europy były już wielokrotnie na celowniku terrorystów islamskich. Ostatnie zamachy w Paryżu, były przeprowadzane przez terrorystów wywodzących się z Francji. Wzrost zagrożenia terrorem radykałów islamskich jest największym zagrożeniem dla Europy, wynikającym z rosnącej populacji muzułmanów”. Mamy więc tutaj straszenie muzułmanami, oraz ich liczebnością na kontynencie europejskim. Wielokrotnie powtarzana przez środowiska islamofobiczne teza, że muzułmanie „przejmą Europę na drodze pokojowej”, znajduje odzwierciedlenie w misji Fundacji Estery. Teza ta nie ma jednak nic wspólnego z faktami. Zgodnie z analizami instytutu Pew Research wzrost ilości muzułmanów i muzułmanek od 1990 r. wynosi ok 2% i osoby te stanowią 6% populacji w Europie (tutaj również wliczani są autochtoni wyznający islam). Zgodnie z raportem do 2030 r. muzułmanie i muzułmanki stanowić będą ok 8% całości populacji w Europie. Fundacja Estera powiela więc pewien stereotyp, bazujący na uprzedzeniach wobec osób wyznających islam. Prowadzi to do wyolbrzymiania zagrożenia ze strony muzułmanów i muzułmanek.



Stowarzyszenie Europa Przyszłości, które jest zaangażowane w akcję, prowadzi portal euroislam.
Z analizy strony jasno wynika, że traktują oni cały islam jako zagrażający „wartościom europejskim”. Twórcy portalu deklarują, że krytyka dotyczy tylko „islamistów”, jednak zostać „islamistą” jest bardzo prosto, a definicja tego kto jest islamistą, a kto nie jest, zdaję się być bardzo płynna. Na portalu nie znajdziemy tekstów w sposób bezpośredni nawołujących do nienawiści na tle religijnym. Jednak treść artykułów zamieszczanych w portalu przedstawia islam i jego wyznawców i wyznawczynie w sposób negatywny, skupiając się tylko na tych jego aspektach, które zdają się być pozbawione cech pozytywnych.

Niebezpieczeństwo portalu tego typu polega na tym, że pod płaszczykiem wolności słowa, prezentowane są nam idee prowadzące do wzrostu nienawiści wobec osób wyznających islam. Proszę sobie wyobrazić, że w jednym miejscu, w sieci, znajdują się informacje o Polsce. Są to jednak tylko informacje negatywne, dotyczące przemocy i agresji. Pokazywane są tylko wypowiedzi fanatyków różnej maści. Alkoholizm, zabójstwa dzieci przez matki, czy kontrowersyjne wypowiedzi pojedynczych księży, są uznawane za reprezentatywne dla Polaków i Polek. Wyobraźmy sobie, że portal taki czyta mieszkaniec, czy mieszkanka Indii, który/a ma minimalną szansę na to, by spotkać Polaka czy Polkę. Jaki obraz pojawia się w jego lub jej głowie?

Prezentowana tutaj postawa obu organizacji nie wróży dobrze całemu przedsięwzięciu. Nie dziwi też wyróżnienie jednej grupy, której należy pomagać. To co brałem za przypadek, wydaje się teraz celowym działaniem. Niestety język segregacji trafił już do debaty publicznej. W wczorajszej debacie prezydenckiejpadło pytanie o syryjskich uchodźców i o to, czy Polska ich przyjmie. Pytanie dotyczyło tylko chrześcijan i w tym kontekście było rozpatrywane.

Ponawiam więc apel zawarty we wczesniejszym tekscie byśmy pomagali wszystkim potrzebującym bez względu na ich cechy czy przynależność religijną.

Chciałbym podziękować Pani Karinie Pomaranskiej, której komentarze zainspirowały mnie do napisania tekstu.
Trwa ładowanie komentarzy...