Popieram przyjęcie do Polski prześladowanych w Syrii niebieskookich.

Od kilku dni w sieci, ale też w mediach głównego nurtu, krąży petycja, by przyjąć do Polski prześladowanych w Syrii chrześcijan. Niby co w tym złego? Wręcz czyn chwalebny, biorąc pod uwagę opór z jakim rząd polski odnosi się do pomysłu rozlokowania uchodźców z Afryki w Polsce. Jednak petycja ta w gruncie rzeczy segreguje osoby. Jeżeli ktoś posiada określone cechy, może znaleźć bezpieczeństwo, jeżeli ktoś ich nie ma, skazany jest na życie w strachu.

Co jakiś czas odbywają się akcje upominające się o mordowanych chrześcijan w Syrii. Mieliśmy więc modlitwę za chrześcijan w Syrii,czy marsz przeciw prześladowaniom chrześcijan w tym kraju.
Same akcje nie powinny budzić sprzeciwu, jednak mój opór budzi
wyróżnianie jednej grupy i stawianie ją w opozycji do drugiej.
Mój głęboki sprzeciw budzi samo nazewnictwo i definicja problemu. Dlaczego mamy modlić się tylko za chrześcijan? Czy zabójstwa muzułmanów i gwałty na muzułmankach nie wymagają potępienia?



Niestety takie akcje wpływają na zaostrzenie się konfliktu. Na szukanie ofiar i katów. Jakiś czas temu w Łomży, uchodźczynie z Czeczenii zaczęły informować mnie o tym, że na ulicy spotykają się z agresją i to nie tylko słowną. Przez długi czas nie mogliśmy powiązać tego z żadnym faktem. Nie wydarzyło się nic negatywnego, co mogłoby spowodować agresywne reakcje niektórych mieszkańców i mieszkanek Łomży. Zaczęliśmy rozmawiać, szukać przyczyn. Coraz jaśniejsze stawało się dla nas, że pośredni wpływ na to ma apel o modlitwę za chrześcijan mordowanych w Syrii. Apel nie nawołuje do agresji, jednak wraz z nim pojawiło się pytanie: kto morduje i prześladuję chrześcijan? Oczywiście muzułmanie. Nikt nie zadaje sobie trudu by zobaczyć, że w Syrii i Iraku giną muzułmanie i muzułmanki. Pojawia się więc ponownie myślenie w kategorii my – oni, chrześcijanie kontra muzułmanie, cywilizacja europejska kontra świat arabski. Niestety ofiarami tego myślenia stały się mieszkające w Łomży muzułmanki. Pojawiły się osoby, które widząc muzułmankę, chciały „wyrównywać rachunki”.

Zakładam dobrą wolę organizatorów akcji. Jednak sama akcja jest dla mnie czymś niewłaściwym, ponieważ segreguje ludzi. Nasuwają mi się pytania do organizatorów: dlaczego mamy przyjmować tylko chrześcijan? Czy muzułmańskie dziecko nie zasługuje na bezpieczne dzieciństwo? Jak organizatorzy będą rozróżniać, kto jest chrześcijaninem, a kto nie? Czy potrzebne będzie zaświadczenie z parafii, czy zboru? Czy osoby deklarujące się jako chrześcijanie/chrześcijanki, jeśli odejdą od wiary, to zostaną deportowane?
Jak czytamy w petycji opisanej pt. „Parlament Rzeczypospolitej Polskiej: Domagamy się zgody na przesiedlenie 300 Syryjskich rodzin”.„Jeżeli natychmiast niczego nie zrobimy Unia Europejska wymusi na Parlamencie RP decyzję o przyjęciu tysięcy imigrantów z Afryki na koszt polskiego podatnika.” Skierowanaj do Parlamentu RP petyca nie rożni się więc od akcji Młodzieży Wszechpolskiej i ONR „Nie dla migranta. Tak dla repatrianta.”
Mamy tutaj podobny mechanizm, przeciwstawiania jednych osób potrzebujących, drugim osobom, potrzebującym pomocy.

Wstydzę się za mój kraj. Nie jesteśmy w stanie przyjąć tysiąca osób z krajów ogarniętych wojną. Ludzi uciekających przed prześladowaniem, torturami, śmiercią. Tymczasem Liban przyjmuje miliony uchodźców i uchodźczyń z Syrii i Iraku. Nikt nie patrzy na narodowość i wyznawaną religię. Liczy się pomoc. Co by było, jeśli przyjmowaliby tylko muzułmanów i muzułmanki?

Apeluję byśmy modlili się za ofiary, obojętnie jakiej są narodowości, jaki mają kolor skóry, jak się modlą. Maszerujmy przeciw okropnościom dokonywanym w Syrii, na osobach wyznających różne religie, czy nie wyznającej żadnej. Zerwijmy z podziałem my - oni. To nie bomby, działania wojskowe, ale nasza solidarność, nasze człowieczeństwo może zniszczyć tzw. Państwo Islamskie i inne tego typu twory.

Na koniec zostawiam Państwa z dwoma zdjęciami. Proszę określić, które z dzieci jest chrześcijańskie i któremu należy się pomoc.


Trwa ładowanie komentarzy...