Jeżeli przyjrzymy się negatywnym argumentom pojawiającym się wobec Polaków i Polek mieszkających za granicą, pojawiają się tematy uniwersalne: życie z zasiłków lub zabieranie pracy, zwiększenie przestępczości, inna kultura, inne wyznanie. Zachowania garstki przedstawicieli naszego kraju pokazywane są jako zachowanie ogółu. Czy możemy wziąć odpowiedzialność za wszystkich Polaków i wszystkie Polki? Czy mamy wpływ na ich zachowanie?
Bardzo zachęcam do ponownego przeczytania tekstu i spojrzenia czy podanie narodowości osoby doświadczającej przemocy wpłynie na jego odbiór.
Czy kiedy została podana narodowość i wiemy, że dotyczy to naszych rodaków stwierdzenie: „Natomiast to, że obywatele bronią przed obcymi domu, który sobie wybudowali jest chyba zjawiskiem naturalnym. Mają prawo decydować , kto w tym domu będzie mieszkał. Wszystkie inne twierdzenia w tym względzie to lewicowa demagogia” będzie nadal aktualne? Czy też komentujący zmieni zdanie?
Czy różnice religijne które pojawią się jako temat stały w argumentach przeciwników obecności wyznawców rożnych religi w jednym mieście czy państwie odnosi się również do polskich katolików? Polacy bywają postrzegani również przez pryzmat swojej religii, nawet jeśli nie są gorliwymi wyznawcami i osobami praktykującymi. Czy można tym usprawiedliwić postawy ksenofobiczne?
Najważniejsze jednak byśmy umieli, tak jak w przypadku obywateli naszego kraju, zauważyć jednostki, a nie grupy.
